Oto dywanik, nad którym siedziałam dobrych kilka dni (i nocy w sumie też). Zużyłam caaaałe mnóstwo dżinsowych skrawków i stępiłam moje fantastyczne nożyczki, ale dopięłam swego. "Wyplotłam" i muszę przyznać, że wyszło coś naprawdę fajnego :) Dywanik jest mięsisty i aż się prosi, żeby postawić na nim bose, jeszcze "zaspane" stopy z samego poranka.
Baza dywanika to zwykła mata antypoślizgowa, którą podkleja się pod dywany :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz